Sylwia Rąpalska Kraków, dnia 21 czerwca 2010
Os. Albertyńskie 19/61
31-853 Kraków
ODWOŁANIE do Wojewody Małopolskiego-Dyrektora wydziału Polityki Społecznej Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie ul. Basztowa 22
W związku z uzyskaniem decyzji odmownej organu I instancji po ponownym rozpatrzeniu mojej sprawy o stypendium na kontynuacje nauki, chciałabym się ponownie odwołać od nieprzychylnej mi decyzji z dnia 10 czerwca 2010 roku o odmowie przyznania mi stypendium z tytułu podjęcia dalszej nauki.
Z pisma wysłanego do mnie wynika, że nie spełniam „rzekomo” jednej przesłanki, która całkowicie dyskwalifikuje mnie w staraniu się przyznanie mi stypendium. Ową przesłanka jest szkolenie, które odbyłam 2 lata temu i które „na zawsze” zmienia mój status bezrobotnego, tzn. nie mogę być uznana za bezrobotnego bez kwalifikacji zawodowych.
Uważam, że stanowisko urzędu jest niesprawiedliwe w stosunku do mojej osoby.
Urząd wnosi, że skierował mnie na szkolenie „sekretarka-asystentka”, co nie jest zgodne z prawdą. Szkolenie to wywalczyłam sobie sama, stojąc w gigantycznych kolejkach w urzędzie.
Pragnę podkreślić, że wszelka inicjatywa w podnoszeniu kwalifikacji wychodziła tylko i wyłącznie z mojej strony. Urząd do dzisiejszego dnia nie zrobił nic, aby mi pomoc w znalezieniu pracy. Ponad to szkolenie nic mi nie dało. Jest to papier, który w żadnym stopniu nie przyczynił się do znalezienia ofert pracy w tutejszym urzędzie, ani nie pomógł mi w samodzielnym poszukiwaniu pracy.
Po pierwsze znalezienie dziś oferty pracy na takowym stanowisku graniczy z cudem. Pracodawcy wymagają znacznie wyższych kwalifikacji zawodowych i doświadczenia
(choć właściwie taką pracę mogłabym wykonywać bez ukończenia takowego kursu. Nie ma wymogu ukończenia kursu sekretarka-asystentka do wykonywania tego rodzaju pracy, gdyż taki zawód w ogóle nie istnieje!!! To jest rodzaj stanowiska pracy o wymaganym średnim wykształceniu). Na takie stanowisko w rzeczywistości przyjmowani są jednakże absolwenci wydziałów administracji itp. Ponad to jak już wspomniałam kurs ten ukończyłam 2 lata temu, zrobiłam go licząc na zmianę swojej sytuacji, gdyż od dłuższego czasu pozostawałam bez zatrudnienia, ale jak się okazało była to strata czasu. Po odbytym kursie moja sytuacja nie zmieniła się. Nie oferowano mi żadnych ofert na stanowisko sekretarka-asystentka, traktuje się mnie do dziś jako osobę bez doświadczenia i kwalifikacji zawodowych. Dostaje z urzędu propozycje typu „kelnerka”, bo Panie w urzędzie mówią, że nie ma ofert na stanowisko sekretarka –asystentka. Skoro takich ofert nie ma od dwóch lat, wynika z tego, że powinnam zmienić kwalifikacje zawodowe i urząd powinien mi w tym pomóc. Dodatkowa ustawa mówi, że kurs zawodowy, szkoleniowy mogę odbywać nie częściej niż 1 raz w roku, tak więc ustawowy czas dawno minął. W urzędzie poinformowano mnie, że po roku czasu, mogę się starać o kolejne szkolenie. Skoro mogę się starać o szkolenie, dlaczego nie mogę się starać o stypendium na kontynuację nauki? Przecież to też jest rodzaj doszkalania. Ponieważ szkolenia mijają się z celem, podjęłam obecnie studia, które dają mi realną szansę znalezienia pracy.
Po studiach na kierunku Filologia Angielska są oferty pracy i możliwość zatrudnienia. Uważam, że kurs który odbyłam, nie powinien przeszkadzać mi w staraniach o stypendium, ponieważ był odbyty dawno i nie skutkował uzyskaniem pracy. Jeżeli nigdy nie mogłam skorzystać z rzekomych kwalifikacji zawodowych, to czy w ogóle można mówić, że posiadam takowe kwalifikacje???
Ponad to chciałabym się ponownie odnieść do sytuacji mojej koleżanki, której urząd przyznał takie stypendium. Koleżanka pracowała wcześniej 14 lat za granicą i ma znacznie większe doświadczenie zawodowe ode mnie, nabyła za pewne w trakcie 14 letniej pracy kwalifikacje zawodowe, a pomimo to mogła ubiegać się o stypendium i je dostała. Ja nigdy nie byłam zatrudniona na umowę o pracę i nigdy nie wykonywałam zawodu sekretarki-asystentki, jestem długotrwale bezrobotna, nie korzystam z pomocy osób trzecich, a pozostawia się mnie samej sobie. Chciałabym się też odnieść do sposobu funkcjonowania urzędu. Koleżankę urzędnicy sami poinformowali o ustawie o promocji zatrudnienia i wspierali ją pomocą; informowali jak się może starać o uzyskanie stypendium itd. Kiedy ja przyszłam do urzędu z prośbą o udzielenie mi informacji czy istnieje jakakolwiek możliwość dofinansowania moich studiów, które są dla mnie bardzo ważne, odpowiedziano , ze nie istnieje taka możliwość.
Była to nieprawda. Dzięki tej koleżance dowiedziałam się o takiej ustawie i możliwości starania się o stypendium. Grodzki Urząd Pracy nie informuje i udziela nieprawdziwych informacji. Sama dotarłam do ustawy, a kiedy przyszłam z gotowym wnioskiem, dopiero wtedy urzędnicy poinformowali mnie, iż mogę go złożyć i zgodnie wówczas stwierdzili, że spełniam kryteria (z czego obecnie się wycofują, szukając przeszkód w przyznaniu mi stypendium)Kolejną sprawą jest sposób i terminowość załatwiania przez urząd mojej sprawy.
Grodzki Urząd Pracy działa opieszale, świadomie wydłużając każdą odpowiedź, asekurując się kodeksem prawa administracyjnego. Moja sprawa ciągnie się już od lutego. Dwa tygodnie zajęło urzędowi napisanie dwóch słów „orzekam o odmowie”, bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Odwołałam się od tej decyzji, a urząd przetrzymywał moje dokumenty, aby dopiero 9 kwietnia przekazać je Urzędowi Wojewódzkiemu, oczywiście również bez żadnego uzasadnienia (rozumiem, ze od 12 marca do 9 kwietnia przyglądał się mojemu odwołaniu
na tyle owocnie, że nie napisał ani jednego słowa uzasadnienia) Urząd Wojewódzki dniem 6 maja 2010 roku uchylił decyzję urzędu grodzkiego, który znowu powołał się na 30 dniową możliwość rozpatrywania sprawy i wydał decyzję ponownie odmowną 10 czerwca 2010. Decyzja trafiła do mnie 18 czerwca, czyli moja sprawa jest już rozpatrywana ponad 4 miesiące. Uważam, że jest to skandal. Ponadto urząd grodzki podpiera się jakimiś paragrafami, które zwykłemu śmiertelnikowi nic nie mówią. Nie jestem prawnikiem i nie jestem w stanie sprawdzić ich zgodności. Nie mam dostępu do wszystkich artykułów kodeksu postępowania administracyjnego, kodeksu pracy itp., ale wydaje mi się, że jest to przeciąganie decyzji w czasie. Poza tym według mnie ustawa o promocji zatrudnienia jest fikcją na papierze. Nie można jej jasno zinterpretować, czy rzeczywiście trzeba spełniać wszystkie przesłanki i co to oznacza. Obawiam się, że w rzeczywistości nikt nie może skorzystać z takiego stypendium. Chciałabym aby Urząd Wojewódzki zbadał tą sprawę dogłębnie, czy rzeczywiście jest ktokolwiek, komu udzielono tego typu pomocy.
Do niniejszego odwołania dołączę kserokopie decyzji odmownej Urzędu Grodzkiego.
Na koniec uzasadnienia Urząd Grodzki nadmienia mi, że stypendium i tak jest decyzją uznaniową i nawet w przypadku spełniania wszystkich przesłanek nie ma obowiązku mi go przyznawać. Nie rozumiem w takich razie po co wprowadza się ustawę, z której nie można skorzystać i właściwie nie wiadomo od czyjego „widzi mi się” zależy decyzja. Jestem pewna, że do Pana Starosty moja sprawa w ogóle nie trafiła, a rozgrywa się ona tylko w rękach urzędników, którzy skutecznie blokują mi dostęp do informacji, wprowadzają mnie w błąd i działają na moją niekorzyść. Nie wierzę, że nie istnieje żadna pomoc w dofinansowaniu moich studiów, tylko brakuje mi wiedzy na ten temat. Wnoszę w obecnym odwołaniu o dokładne przeanalizowanie mojego przypadku i ustawy, a dokładnie czy rzeczywiście odbyty kurs uniemożliwia mi już całkowicie staranie o stypendium. Z tego co wiem, urząd dofinansowuje nawet studia podyplomowe, czyli pomaga osobą z wyższymi kwalifikacjami zawodowymi. Nie chciałabym przerywać moich studiów, które z powodzeniem kontynuuję.
Zamierzam odwoływać się do skutku, Konstytucja RP, gwarantuje mi prawo do poszanowania, godności, nauki, wyboru wykonywanego zawodu i nie widzę podstaw, abym miała z tego rezygnować, tylko dlatego, że jestem osobą bezrobotną.
kontakt Sylwia sylwik32@op.pl
Monday, 21 June 2010
Subscribe to:
Posts (Atom)